Kurkowa 16-ka z 1946r. vs kurkowa 12-ka z 1915r.

Elaboracja amunicji do broni gładkolufowej

Moderatorzy: wierzba, P_iter

Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Post autor: opornik »

Dziekuje serdecznie.

Nie bylo latwo tego gluszca ustrzelic bo na chwile obecna one najczesciej siedza na czubkach drzew i podejsc je na strzal srutowy jest prawie, ze niemozliwe.
Stad tez o tej porze najczesciej poluje na nie z 223-ki albo z 6,5SE.

Obrazek

Tak to mniej wiecej wyglada u nas w praktyce:

https://youtu.be/GF3ENTBAN30

Na tego konkretnego gluszca wybralem sie z kurkowka rankiem, jak na dworze bylo minus 25.
Poprzedniego dnia wieczorem, przez lornetke widzialem w ktorym miejscu gluszce zapadly na nocleg.
Gluszce i cietrzewie na mrozne noce zakopuja sie w sniegu, skad wyskakuja niechetnie i tylko jak im sie prawie nadepnie na ogon.
Na takie polowanie trzeba isc w las z rakietami snieznymi na nogach i trzymac bron stale w pogotowiu.
Na nartach ustrzelic sie ich nie da bo czas na oddanie strzalu to okolo sekundy, wiec nie da sie tak szybko odrzucic kijkow, zdjac bron z plecow i zlozyc sie do strzalu.
Nawet Janek Kos i Jefim Siemionycz o tym wiedzieli stad tez na polowaniu nie mieli nart i kijkow tylko rakiety sniezne.

https://youtu.be/x_flJ5ePWTk?t=112

A u nas sytuacja w rzeczywistosci przebiega dokladnie tak:

https://youtu.be/37lx4HfwgV4

Pomijajac sprawy polowania to zakupilem sobie do moich testow 2 epokowe zawijarki do nabojow kal 16.

Obrazek

Dzisiaj je rozebralem i dokladnie wyczyscilem, najchetniej pomosiadzowalbym je galwanicznie.
Wydaje mi sie, ze gdzies takie pomosiadzowane u ktoregos z kolegow na naszym forum widzialem.
Poza tym kupilem takze mosiezna, epokowa, podwojna miarke do objetosciowego dozowania prochu i srutu.
Bardzo ladnie sie to wszystko komponuje z ta stara kurkowka.


ObrazekObrazek
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Post autor: opornik »

Witam w Nowym Roku wszystkich wielbicieli starych, mysliwskich klimatow.
Ostatnimi czasy przymrozilo u nas do minus 35 stopni wiec wstrzymalem wszelkie proby poligonowe bo o ile polowac i strzelac to w sumie jeszcze przy tej temperaturze sie da to juz z wieszaniem tarcz i operowaniem przy tym golymi rekoma jest niezbyt przyjemnie.
Ale temperatura dzis podniosla sie do przyjemnych minus 4 stopni wiec wzialem sie za odlozone testy nabojow z grubszym srutem, tj o srednicy 3,0 mm.

Tym razem postanowilem skorzystac z mojego nowego zakupu (czyli tej epokowej miarki do objetosciowego sporzadzania nawazek prochu i srutu) i sporzadzilem 6 nabojow zaelaborowanych metoda traperska, czyli z wykorzystaniem najprostszych mozliwych metod dostepnych w dzikim terenie.

ObrazekObrazek

Oczywiscie musialem najpierw skalibrowac miarke.
I tak aby odmierzac okolo 5,2 grama prochu czarnego VLC i okolo 30 gram srutu o srednicy 3,0 mm trzeba ustawic ja tak:

ObrazekObrazekObrazek

Jak sie w praktyce okazalo sporzadzanie jakosciowych nabojow taka prymitywna droga nie jest wcale proste i w moim przypadku nie udalo mi sie uzyskac rownych zasypow.
Podejrzewam jednak, ze trenujac troche te operacje udaloby sie uzyskac znacznie lepsze wyniki.
W kazdym razie u mnie musialy sie nalozyc na siebie bledy w zasypie prochu i srutu bo po docisnieciu gornej zatyczki na srut mialem niezbyt rowne wysokosci ladunkow.

Obrazek

Ale, ze mial byc to test wlasnie takich nabojow zlozonych niemal na kolanie to niczego tutaj pozniej nie poprawialem.
Masa uszczelniajaca ladunek oparta byla oczywiscie o syberyjska miksture z kalafonii i wosku pszczelego.

Rezulataty strzalow z odleglosci 35 metrow dla lufy prawej wygladaja tak:

ObrazekObrazekObrazek

Przebicie dla tego typu naboju w lufie prawej wynioslo 110 kartek a same sruty zatrzymuja sie na 100 kartce.

Rezultaty strzalow dla lufy lewej wygladaja tak:

ObrazekObrazekObrazek

Przebicie tego typu naboju w lufie lewej wynioslo 90 kartek a same sruty utykaja na 80 kartce.

Moje wnioski z tego testu sa takie, ze sporzadzenie rownych nawazek ta metoda bez wczesniejszego treningu nie jest latwe.
Ponadto nie udalo mi sie docisnac ladunku srutu o srednicy 3mm tak aby byl odpowiednio unieruchomiony co skutkowalo tym, ze grzechotal on sobie mniej lub bardziej we wszystkich nabojach.
Jak widac z testow lufa prawa polubila ten typ ladunku pomimo jego ewidentnych niedoskonalosci, natomiast wyniki dla lufy lewej ( choc tutaj wyraznie widac, ze poszczegolne strzaly albo nieco zgorowalem albo zdolowalem) byly znacznie gorsze zarowno w pokryciu jak i przebiciu.
Co prawda, nadal strzal z tej odleglosci umozliwia pewne zabicie ptaka wielkosci gluszca ale o ile dla lufy prawej mozna sie nawet pokusic na ustrzelenie go z nieco wiekszej odleglosci jak testowane 35 m to dla lufy lewej 35 m uznal bym w tym przypadku za odleglosc graniczna.

Oczywiscie mowie tutaj o wynikach dla tego konkretnego typu ladunkow, sporzadzonych "metoda partyzancka".
Dla celow porownawczych nastepne 6 nabojow sporzadze z wykorzystaniem tych samych ilosci srutu i prochu ale odmierzanych metoda wagowa i do tego ladunek srutu zasypie buforem w postaci krochmalu.

Dla srutu 3 mm grubosc podkladek kartonowych jest nadal wystarczajaca, calosc trzyma sie dobrze na swoim miejscu a sruty podczas przyspieszania w lufie nie wbijaja sie w wojlok.

Obrazek

Z ciekawostek to okazalo sie, ze w pudelku lusek Magtech jest 30 sztuk a nie 25.
Na chwile obecna wykonalem 6 testow co oznacza, ze strzelam obecnie z lusek wystrzelonych juz 1 raz.
Na niektorych z nich czuc juz, ze wchodza do komory z lekkim oporem.
Jestem ciekaw kiedy trzeba bedzie je skalibrowac?
W kazdym razie zamowilem matryce kalibrujaca u kolegi z forum broni.
Niebawem ja otrzymam i dam znac jak sie sprawuje w praktyce.
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Post autor: opornik »

Ostatnio nie mialem zbyt wiele czasu na testy wiec niewiele sie w temacie starej kurkowki dzialo.
Jakis czas temu przygotowalem sobie 6 nabojow do kolejnego testu, ktory dzisiaj udalo mi sie przeprowadzic.
Tym razem przygotowalem je nie metoda "traperska" ale staranna.
Wszystkie komponenty byly dokladne odwazone a dodatkowo w tej elaboracji uzylem buforu w postaci 2,5-2,6 grama krochmalu ciasno ubitego pomiedzy srutem olowianym o srednicy 3,0 mm.

ObrazekObrazekObrazek

Tym razem wiec wysokosc zatyczek byla bardzo rowna.
Zalanie naboju wykonalem moja masa woskowo-kalafoniowa.
Ladunek miotajacy stanowilo 5,2 grama prochu czarnego VLC.
Pozostale komponenty takie same jak w poprzednim tescie numer 6.
Temperatura powietrza podczas testu - minus 15 stopni

Wynik strzalow dla lufy prawej:

ObrazekObrazekObrazek

Wynik strzalow dla lufy lewej:

ObrazekObrazekObrazek

Zatyczka naboju, ktory zostal odpalony jako ostatni, czyli wytrzymal w komorze nabojowej 5 poprzednich strzalow wyglada tak:

Obrazek

Moje wnioski dla tego testu.

Pomino zwiekszenia masy ladunku miotanego o 2,5 do 2,6 grama krochmalu przebicie dla lufy prawej bylo takie samo jak w ladunku samego srutu i wynioslo 110 kartek.
Dla lufy lewej natomiast przebicie bardzo silnie wzroslo bo z 80 kartek do az 150 kartek.
Zapewne mocno przyczynilo sie do tego zjawisko falowe bo nie sadze zeby sam tylko udzial krochmalu jako ochraniacza ksztaltu srutu byl w stanie az tak mocno podniesc przebicie.
Z danych szacunkowych dostepnych w epokowej literaturze fachowej wynika, ze zwiekszenie ladunku miotanego o 1 gram (w granicach zasadniczych norm) powoduje spadek predkosci srutu o okolo 3 m/sek oraz jednoczesne zwiekszenie cisnienia gazow dla ladunku prochu czarnego o okolo 3 atmosfery.

Obraz strzalow na tarczy jest chyba najlepszy ze wszystkich 7 testow.
Co prawda wiekszosc strzalow jest oddana nieco za wysoko ale musicie mi to wybaczyc bo uzywam 3 roznych strzelb srutowych i kazda ma nieco inny sklad do ktorego trzeba sie przyzwyczaic badz tez poprzerabiac wysokosci kolb zeby byly takie same.
W kazdym razie obraz strzalow w tescie mysliwskiem numer 7 jest dla mnie calkowicie satysfakcjonujacy.
Obraz na 35 metrach jest taki jaki powinien byc dla strzelby o pelnym czoku i dla ladunku 30 gram srutu olowianego o srednicy 3 mm.
Moim zdaniem majac dokladnie te naboje mozna pokusic sie o strzal z tej konkretnej strzelby do ptaka wielokosci gluszcza czy kaczki na te powiedzmy 40 metrow.
W tej elaboracji z buforem krochmalowym zaolowienie lufy a zwlaszcza miejsca w okolicach czokow jest wyraznie mniejsze jak w przypadku strzelania ladunkami samego tylko srutu olowianego.

W kolejnym tescie mam zamiar przetestowac jak bedzie sie sprawowala jeszcze inna zatyczka, takze oparta na calkowicie epokowej substancji.
Ale o tym napisze w kolejnym odcinku.
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Post autor: opornik »

No i kolejny test replik epokowej amunicji srutowej w luskach mosieznych wykonany.
Tym razem nie testowalem innego ladunku prochu czy srutu a jedynie inny typ zatyczki.
Poza zatyczka wszystkie pozostale komponenty nabojow sa dokladnie takie same jak w poprzednim tescie.

Wertujac epokowa literature mysliwska i strzelecka natrafilem na informacje, ze w epoce kiedy amunicja srutowa w luskach mosieznych byla powszechnie w uzyciu, na gorna zatyczke stosowano szklo wodne.
Faktycznie szklo wodne to wynalazek z poczatkow XIX wieku i tak sie sklada, ze jest w wielkich ilosciach w uzyciu do dzisiaj.
Jest to glowny skladnik roznego rodzaju lepiszczy, srodkow czyszczacych, preparatow ogniotrwalych i wielu, wielu innych produktow.
Do dzis nie wymyslono lepszego zamiennika szkla wodnego w calej gamie zastosowan.
Wiec nie moglem przejsc obok tego faktu obojetnie i postanowilem wykorzystac szklo wodne do elaboracji mojej amunicji srurtowej.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Wysokosc elaboracji w lusce jest dopasowana dokladnie tak samo jak w przypadku wariantu z zatyczna z masy woskowo-kalafoniowej.
Ilosc szkla wodnego jaka zalewalem naboje to okolo 2 cm3 na kazdy naboj.
Ilosc ta nie jest krytyczna i mozna zalac naboj do wysokosci rantu luski bowiem szklo wodne juz na nastepny dzien zaczyna wysychac i "zapada sie"

Obrazek[url=https://postimg.cc/9zdHQHpM]ObrazekObrazekObrazek

W odroznieniu od wariantu z zatyczna woskowo-kalafoniowa, ktora zastyga szybko ta ze szklem wodnym niestety wymaga przynajmniej jednego dnia oczekiwania az szklo wodne sie zestali.
Jesli wiec ktos planuje strzelac tego samego dnia to nie polecam stosowac do produkcji amunicji szkla wodnego.
Prawde powiedziawszy to powinno sie odczekac znacznie dluzej jak tylko jeden dzien bo z kazdym dniem ta zatyczka zmniejsza swoja objetosc i mase a trzeba pamietac, ze gorna zatyczna powinna byc jak najlzejsza i jak najbardziej krucha bo ma ona decydujacy wplyw na pokrycie celu srutem.Tak wiec czekamy jeszcze kilkanascie dni na taki efekt:
ObrazekObrazekObrazekObrazek

Po miesiacu masa szkla wodnego na zatyczce stanowi tylko ulamek masy wyjsciowej.
Warstewka szkla wodnego traci powoli swoja przejrzystosc i robi sie mniej lub bardziej mleczna.
Zachowuje jednak pelna szczelnosc i wytrzymalosc. A po 2 miesiacach wyglada ona tak:

ObrazekObrazek

Do testow wykonalem sobie tydzien temu jeszcze jedna partie takiej samej amunicji i tutaj ujawnila sie pewna rzecz na ktora podczas skladania nabojow trzeba zwrocic uwage.
Nalezy bardzo mocno docisnac ladunek srutu z krochmalem do przybitek wojlokowych oraz tak samo mocno gorna zatyczke kartonowa. Nalezy to zrobic tak silnie aby usunac cale powietrze z ladunku srutowo-krochmalowego.
Ja tym razem nie docisnalem tego zbyt mocno i podczas schniecia, gdy szklo wodne zaczelo sie zapadac z ladunku zaczely sie uwalniac duze pecherze powietrza, ktore zostaly uwiezione nad kartonowa zatyczka. 
Obrazek
Niestety na tym etapie juz nic nie mozna z tym zrobic.
Proces zapadania sie szkla wodnego nie przebiegl tutaj tak jak powinien czyli do postaci cieniutkiej warstewki.
Bez wzgledu na to male niepowodzenie postanowilem odstrzelic te 6 nabojow do tarczy.
Test lufy prawej:
ObrazekObrazekObrazek

Test lufy lewej:
ObrazekObrazekObrazek

Wnioski sa takie, ze lufa prawa poradzila sobie z ta nie do konca prawidlowa zatyczka calkiem dobrze.
Obraz strzalu jest niezly a przebicie w stosunku do poprzedniego testu podskoczylo do imponujacych 190 kartek.
Obraz strzalu z lufy lewej nie jest tak ladny jak z lufy prawej ale nadal umozliwia pewne trafienie ptaka na 35-40 metrach.
Przebicie w tej lufie takze jest znakomite i wynosi 174 kartki.

Zatyczka naboju, ktory wytrzymal w komorach nabojowych 5 poprzedzajacych strzalow i zostal odpalony jako ostatni nie nosi najmniejszych oznak zmeczenia.

Obrazek

Z testow wynika, ze szklo wodne daje zatyczke znacznie badziej odporna mechanicznie od tej opartej na masie kalafoniowo- woskowej. 
Zatyczka ta ma takze bardzo korzystny wplyw na sile przebicia ladunku srucin.
Jeszcze na koniec mala uwaga dla elaborantow planujacych uzycie szkla wodnego do budowy takich nabojow.
Nalezy stosowac okulary ochronne bo szklo wodne jest silnie zasadowe i choc ryzyko zachlapania oczu jest niewielkie z uwagi na spora lepkosc cieczy to jednak gdyby sie tak nieszczesliwie stalo to powazne oparzenie chemiczne oka jest murowane.
Oparzenia silnymi lugami w przeciwienstwie do oparzen kwasami maja dzialanie silnie penetrujace tkanke w glab.
Dlatego nalezy bezwzglednie pamietac o ochronie oczu i spokojnym, ostroznym napelnianiu lusek szklem wodnym.
Awatar użytkownika
rethempthoor
Posty: 377
Rejestracja: wtorek, 23 kwietnia 2019, 14:44
Lokalizacja: Mazowieckie

Post autor: rethempthoor »

Uwielbiam to czytać. Przenoszę się na chwilę 200 lat wstecz i czuję się jakbym słuchał opowieści dziadka. Podziwiam Twój zapał i gratuluję udanego testu. Widać, że nie można spoczywać na laurach i nawet jeśli wydawało się, że zatyczka woskowo-kalafoniowa jest w porządku to dalsze poszukiwanie przyniosło zdecydowane korzyści.
Dawid
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Post autor: opornik »

Dziekuje za to sympatyczne podsumowanie moich doswiadczen.
To faktycznie jest interesujaca podroz w czasie, takze i dla mnie.
Szkoda, ze koledzy, ktorzy kiedys, tutaj w dziale srutowym ze mna pisali znikneli definitywnie ale zdaje sobie sprawe, ze popularnosc elaboracji srutowej przeminela w czasie jak piesn labedzia.
Byloby jednak optymalnie gdyby prowadzic takie testy rownolegle z jakims innym pasjonatem.
No ale jak sie nie ma co sie lubi...

Wracajac do zagadnien elaboracyjnych to z tych moich prac wnioskuje, ze jesli ktos z kolegow ma lub moze nabyc starej daty strzelbe w kalibrze 16/65 to nie ma absolutnie zadnego powodu aby sie obawiac takiego sprzetu.
Jak widac z tych wszystkich testow, malym kosztem mozna wypracowac naprawde niezle rezultaty, gdzie np przebicie srucin przy niewielkiej modyfikacji jednego czy dwoch komponentow udalo sie podniesc w niektorych przypadkach o 100%.
Co prawda jest obecnie duzy problem z luskami papierowymi ale jeszcze bez problemu mozna zakupic te mosiezne luski Magtecha.
I pomimo pewnej niezgodnosci wymiarowej srednicy wewnetrznej lusek i luf udaje sie w praktyce osiagnac naprawde dobre wyniki.
Moim zdaniem jak ktos ma okazje nabyc strzelbe z tymi komorami 65 mm to polecam taki zakup.
Luska 16/65 mm jest idealnie dopasowana pod ladunek prochu dymnego, okolo 5 gram i ladunek srutu 30 gram.
Moim zdaniem luska 70 mm pomimo tego, ze umozliwia zwiekszenie ladunku srutu o te kilka gram nie jest jakims panaceum na lepsza skutecznosc strzalu srutowego.
Wiekszy ladunek srutu teoretycznie umozliwia pokrycie celu nieco wieksza iloscia trafien ale przy wiekszym ladunku miotanym spada predkosc lotu i przebicie srucin.
Z obserwacji pokrycia i przebicia w tym moim 30 gramowym ladunku mysliwskim uwazam, ze ewentualne rozwiercanie komor strzelby do 70 mm nie ma zadnego sesu poza tym, ze naboje o dlugosci 70 mm sa znacznie latwiej dostepne jak 65 mm.
To jest moim zdaniem jedyna liczaca sie przewaga komor 70 mm nad komorami 65 mm.

Ale jak ktos pasjonuje sie elaboracja to naboje srutowe mozna skladac z dobrymi wynikami na naprawde podstawowym sprzecie, ktory mozna jeszcze okazyjnie nabyc lub wykonac samodzielnie za grosze.

Obecnie, w zwiazku z wojna na Ukrainie i izolacja Rosji, szanse nabycia rosyjskich lusek mosieznych o dlugosci 70 mm wydaja sie byc malo prawdopodobne.
Stad tez luski Magtech sa jedyna latwo dostepna alternatywa a ich dlugosc dopasowana jest idealnie pod bron o komorach 65 mm.

Wracajac jeszcze do mojego ostatniego testu to zapomnialem dodac, ze po strzale na luskach nie pozostaje wcale albo bardzo malo resztek z tej "szklanej" zatyczki.

Obrazek

Luski odmywaja sie tak samo latwo jak w przypadku wszystkich moich poprzednich testow.
Luski oczywiscie nalezy umyc w wodzie z plynem do mycia naczyn jak najszybciej bo pozostalosci po spaleniu czarnego prochu maja silnie korozyjne dzialanie na mosiadz a luski te sa wykonane z cienkiej blaszki.

Jesli chodzi o problem kalibrowania tych wielorazowych lusek mosieznych to po 2 eleboracji niektore z lusek wchodza juz do komor nabojowych nieco ciasniej ale moim zdaniem do momentu gdy kalibracja ich bedzie niezbedna powinny wytrzymac jeszcze kilkukrotne odstrzelenie.
Niedawno zamowilem sobie kalibrator do tych lusek u kolegi z bezowego forum i jak mi sie uda to jutro sfotografuje urzadzenie i napisze krotka relacje z calego procesu.

Jesli chodzi o dalsza czesc testow to mam ochote zabrac sie teraz za testy porownawcze amunicji w luskach papierowych.
Odstrzele kilka tych epokowych, szwedzkich nabojow i ich luski wykorzystam do budowy ladunkow srutowych oraz do brenek.

Obrazek

W nastepnej kolejnosci przerzuce sie na proch bezdymny.
Nudno w kazdym razie nie bedzie, jest co robic na ladnych kilka lat.
Ostatnio zmieniony środa, 30 marca 2022, 20:00 przez opornik, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Post autor: opornik »

dubelt
Ostatnio zmieniony niedziela, 27 marca 2022, 14:11 przez opornik, łącznie zmieniany 1 raz.
Jarek
Posty: 55
Rejestracja: sobota, 17 maja 2014, 12:14

Post autor: Jarek »

Miło się czyta . Wspaniała pasja. Też lubię spędzanie czasu przy strzelbie i składaniu amunicji .
Ja mam Husqvarne kurkową ,zamknięcie (lefosze) 20B lufy 750mm kal. 12 / 65.Też składam naboje na czarnym prochu ,łuski papierowe i plastikowe przycięte . Z mosiężnymi jest problem, mam rosyjskie 70mm przycięte .Mimo formatowania ciasno wchodzą .Śrut swój odlewany ,ale kaczki o tym nie wiedzą i spadają. Chociaż czarny proch do papieru, od czasu do czasu w terenie .Wrażenia w mglisty pochmurny dzień - można się cofnąć w czasie. Może kiedyś się spotkamy ?Było by o czym rozmawiać . Pozdrawiam .
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Post autor: opornik »

Luski rosyjskie sa wykonane z nieco grubszej blachy jak Magtechy.
A jaki masz kalibrator, cylindryczny czy stozkowy?

Ja polecam stozkowe bo w razie jak by braly za malo to mozna podtoczyc podstawe kalibratora tak zeby luska wchodzila glebiej i dopasowac sobie w jakim stopniu luska ma byc skalibrowana.
Co do tego zakazu stosowania czarnego prochu w elaboracjach mysliwskich to moim zdaniem jest to zakaz typowo z dupy wziety.
Nie wiem co kierowalo ustawodawca i jacy "eksperci" to zaopiniowali ale moim zdaniem ten kto cos takiego wymyslil nie ma wiedzy ani tym bardziej praktycznego doswiadczenia w tej dziedzinie.
Ale to wiemy wszyscy nie od dzis, ze czesto prawo tworza ignoranci i w tym przypadku dokladnie tak jest.
Niebawem wezme sie za testy porownawcze elaboracji opartych na prochu bezdymnym i zobaczymy czy jest on lepszy od prochu czarnego w zastosowaniach srutowych i jesli tak to czy jest to istotna roznica.

Na chwile obecna widac, ze klasyczne elaboracje na czarnym prochu w tym starym typie naboju nie daja najmniejszych powodow do tego by twierdzic, ze sa nieskuteczne, niebezpieczne czy co ustawodawca tam sobie jeszcze w ich kierunku wymyslil.

Dzis wykonalem testowa kalibracje lusek Magtecha.



Po 2 elaboracjach ich srednica zwiekszyla sie przecietnie o 0,2 mm w stosunku do luski nowej.

ObrazekObrazek

Nowa luska prosto z pudelka pod naciskiem kciuka, tj okolo 10 kg zaglebia sie w kalibrator na taka glebokosc:

Obrazek

A luska po 2 eleboracjach na taka:

Obrazek

Ten kalibrator, ktorym dysponuje jest odwzorowaniem stozka luski pomniejszonego na srednicy o 0,2 mm.
Mam do niego luskotrzymacz i taki drugi "luskotrzymacz" , ktory luski nie trzyma jak klasyczny ale sluzy mi jedynie do jej popchniecia tlokiem prasy.
Wybicie luski za pomoca trzpienia i mlotka.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Po kalibracji luski nie wracaja dokladnie do wymiaru fabrycznego ale daja sie bez najmniejszego oporu wsunac do komor nabojowych.
Skontaktowalem sie z kolega, ktory wykonal mi ten kalibrator i mam nadzieje, ze wykona on mi nieco inna, stacjonarna wersje tego kalibratora bo taki mi bardziej odpowiada do zastosowan w srutowkach.
Bede tez chcial wersje na kaliber 12. Co prawda moje Bocki maja komory 76 mm i sa zupelnie nieodpowiednie do lusek 65 mm ale jak uda mi sie upolowac gdzies strzelbe kurkowa 12/65 to zamierzam sobie taka sprawic wlasnie do celow mysliwskich.
Kupilem juz nawet kilka paczek lusek Magtech 12/65. U nas w sklepie sa one jeszcze po 25 Euro a widze, ze dzis na Brownellsie 2 razy drozsze...

Jarek jak chcesz to dam Ci namiar na kolege, ktory wykonuje dobre kalibratory stozkowe.
Musialbys tylko dokladnie zwymiarowac nowa luske rosyjska w kalibrze 12.
Ja takiej niestety nie mam, mam tylko Magtechy.

Wymiary nowych lusek sa takie.

Cyfry po lewej to kaliber 16 a po ukosniku kaliber 12

Obrazek

Aby luska byla prawidlowo skalibrowana to stozek musi byc ciasniejszy o 0,2 mm od wymiaru nowej luski.
Dotyczy to lusek Magtech-a.
Gdyby te 0,2 mm okazalo sie za malo w stosunku do lusek rosyjskich to zawsze mozna zeszlifowac czy stoczyc nieco podstawe kalibratora, tak zeby luska weszla glebiej.

Co do propozycji mysliwsko-elaboracyjnego spotkania to zawsze chetnie reflektuje na tego typu rzeczy z tym, ze ja nie jestem w Polsce.
Mieszkam w tajdze, w polnocnej Szwecji, tu gdzie slonce latem swieci o polnocy.

Obrazek

Ale kto wie co nam wszystkim przyszlosc przyniesie i gdzie wyladujemy biorac pod uwage to co sie obecnie dookola dzieje.
Ostatnio zmieniony środa, 06 kwietnia 2022, 21:44 przez opornik, łącznie zmieniany 1 raz.
tomkoziol
Posty: 739
Rejestracja: środa, 05 grudnia 2012, 15:59
Lokalizacja: Majdan Królewski, podkarpacie

Post autor: tomkoziol »

Cześć.
Śledzę temat od samego początku i jestem pod wrażeniem zaangażowania w zgłębianie tematu takich historycznych elaboracji.
A do tego nic tak nie przemawia jak opis praktycznych doświadczeń poparty doskonałymi zdjęciami w stosownym historycznym klimacie.
Mam w kolekcji dużo starej aparatury do elaboracji amunicji śrutowej i akcesoriów do czyszczenia broni - wszystko staram się utrzymywać w sprawności technicznej jeśli tylko się da.
No i w końcu wyciągnąłem także swoje zapasy i przygotowałem wszystko do elaboracji w mosiężnych łuskach.
Mam łuski MagTech ale teraz robił będę na rosyjskich 12/70. Spłonki Berdan oryginalne rosyjskie, proch Sokół z Pionek /stary ale odpowiednio przechowywany/.
Niestety jak zwykle problem ze śrutem - jadę na resztkach 2,50mm i 2,75mm z Pionek.
Przeglądając wszystkie wpisy widzę, że stosujesz 2 przybitki filcowe ale czy je smarujesz?
Mam stary katalog firmy J.Sosnowski z Warszawy chyba z roku 1912 /brak pierwszej strony/ i tam też jest informacja o 2 przybitkach ale jedna z nich jest natłuszczona.
Do tego nie ma informacji o przybitce tekturowej pod śrutem a w starej amunicji z Pionek była zwykła tekturowa okrągła a nie "miseczkowata".
Może warto sprawdzić także takie warianty?
Ja mam wycięte przybitki filcowe o grubości 12 mm i 3 mm i te grubsze mam zamiar smarować na obwodzie smarem do broni czarnoprochowej.
Być może da to lepsze uszczelnienie. Tak też było w starych nabojach z Pionek - natłuszczona /?nawoskowana?/ przybitka filcowa czasami oklejona woskowanym papierem na obu końcach.
Znalazłem też ciekawą stronę w USA - Track of the Wolf - dużo rzeczy do rekonstrukcji amerykańskiej historii.
W dziale z łuskami są też dane z grubością i średnicami przybitek do poszczególnych kalibrów.
Kiedyś była oddzielna tabelka dla łusek MagTech ale teraz chyba coś zmienili i jej nie widzę więc dołączam obrazek z danymi sprzed kilku lat.
Może się komuś przyda.
Kiedyś do uszczelnienia łusek stosowałem tylko parafinę ale to było do bezpośredniego postrzelania na strzelnicy a nie do polowania w różnych warunkach.
Chętnie więc wypróbuję te mieszaniny wosku z kalafonią oraz szkło wodne.
Na jakimś portalu w USA znalazłem informację aby łuski uszczelniać lekko rozcieńczonym klejem stolarskim /carpenters glue/ i jak poszukałem pokazanych opakowań to wygląda to na nasz zwykły Wikol.
Może warto to też przetestować?
https://www.trackofthewolf.com/List/Item.aspx/170/5


Obrazek

Obrazek
Pozdrawiam, Tomek
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Post autor: opornik »

Ciesze sie Tomek, ze zamierzasz dolaczyc do krecacych patrony wedlug starych receptur.
Nie mam u siebie niestety ani jednej luski rosyjskiej w kalibrze 12 ale mam Magtechy w tym kalibrze i pomierzylem sobie dzis jakie wybijaki trzeba uzyc zeby wszystko sie zgadzalo i bylo pasowne.
Dla kalibru 16, do 3 mm kartonika idacego na proch trzeba uzyc wybijaka 18 mm a dla filcow 19 mm.
Z kolei do kalibru 12, na kartonik 3mm idacy na proch trzeba uzyc wybijaka 20 mm a do filcow 21 mm.
Co sie tyczy tluszczenia filcow to ja tego nie robie.
Po pierwsze przybitki moim zdaniem powinny byc tak lekkie jak to tylko jest mozliwe a tluszcz nie dosc, ze zwieksza ich wage to jeszcze dodatkowo moze twardniec na mrozie i zmniejszac sprezeystosc przybitki.
Poza tym strzelajac kilka razy z lufy nie widze zeby one byly az tak bardzo brudne aby wymagana byla jakas szczegolna przybitka "czyszczaca".
Takie tluszczone przybitki to moga sie sprawdzic w moim kb. Whitwortha ale w srutowce jak na razie nie widze potrzeby tluszczenia filcow.

Co do kartonika pod srutem to jego jedyne zadanie ma polegac na tym zeby uniemozliwoc srucinom wbicie sie w wojlok, innych zadan przed ta przybitka na razie nie stawiam.
Co sie tyczy zastosowania kleju stolarskiego na gorna przybitke to trzeba by znalezc taki, ktory jest mocny ale przy tym odpowiednio kruchy.
Przednia zatyczka powinna byc jak najciensza i najlepiej krucha, tak zeby po strzale rozpadla sie na wiele drobin i nie stanowila przeszkody na drodze lotu srutu.
Czyli wojloki stanowiace tlok nie moga byc za ciezkie aby nie roztracaly srutu od tylu a przednia zatyczka musi sie rozpasc na drobne fragmenty i byc mozliwie lekka aby nie robic przeszkody z przodu snopa srutu.
Z epokowych badan doswiadczalnych wynika, ze za ciezki "tlok" powoduje zwiekszony rozsiew srutu a za ciezka zatyczka przednia powoduje slabe pokrycie w centrum tarczy i jednoczesne przesuniecie sie srucin ku zewnetrznemu obwodowi tarczy.
Czyli tworzy sie taka dziura w srodku celu, mowiac krotko - dziki strzal.
Dlatego moim zdaniem szklo wodne jest idealne na taka zatyczke.
Masa woskowo kalafoniowa jest tez niezla ale ustepuje powyzszej z wyjatkiem tego, ze naboje w chwile po zalaniu ta masa moga byc strzelane.
W przypadku szkla wodnego trzeba czekac kilka dni na to zeby calosc odpowiednio stwardniala i sie skurczyla.

Wracajac do moich testow to mialem ochote zabrac sie teraz za strzelanie tymi epokowymi nabojami w luskach papierowych ale stwierdzilem, ze skoro udalo mi sie opracowac bardzo dobra elaboracje w luskach mosieznych na prochu dymnym to nie ma co wprowadzac na razie zamieszania z luskami papierowymi tylko trzeba jechac dalej z elaboracjami na luskach mosieznych ale juz na prochach bezdymnych.
Zasadnicza roznica jesli chodzi o elaboracje na CP i nitro to fakt, ze nitro zajmuje w lusce znacznie mniejsza objetosc i cos trzeba zrobic z tym dodatkowym wolnym miejscem.
Dodatkowa niewiadoma wynika z tego, ze w luskach papierowych jest taka specjalna komora na proch i przybitka na proch opiera sie zawsze na krawedzi komory w tym samym miejscu nie dociskajac prochu.
W luskach mosieznych tej wzmacnianej komory brak w zwiazku z czym proch bedzie mniej lub bardziej sciskany.

Na pierwszy ogien wzialem lovexa S035.
Z tabel elaboracyjnych wynika, ze nawazka dla 16 kalibru i ladunku 30 gram srutu oscyluje od 1,75 do 1,85 grama.
Problem w tym, ze jest to nawazka obliczona dla luski papierowej dlugosci 70 mm z 13 mm przybitka filcowa plus zatyczki papierowej. Proch w lusce papierowej nie jest oczywiscie scisniety.
W lusce mosieznej nie mam mozliwosci dokladnego odtworzenia warunkow takich jakie obowiazuja dla luski papierowej.
Po pierwsze proch bedzie scisniety, ilosc srutu bedzie taka sama ale musze dac wiecej przybitek, wiec rosnie ich waga.
Do tego zatyczka ze szkla wodnego stawia duzo wiekszy opor gazom jak zawiniecie luski papierowej.
No i do ladunku srutu dochodzi jeszcze 2,5-3,0 grama krochmalu.
Te wszystkie czynniki powoduja, ze mozna spodziewac sie rozwiniecia duzych cisnien. 
Z kolei fakt, ze luski mosiezne sa ciensze jak papierowe a wiec komora spalania ma wieksza objetosc sklania do wniosku, ze cisnienie gazow w stosunku do luski papierowej powinno byc mniejsze.
Wiec od razu mamy kilka parametrow dla ktorych trzeba ostroznie znalesc posrednie rozwiazania kompromisowe.

Jako, ze strzelba to starownika a ja nigdy wczesniej nie mialem kontaktu z prochem S035 wiec dla bezpieczenstwa postanowilem na pierwsza elaboracje zmniejszyc nawazke prochu S035 do 1,62 grama.
Kombinowalem z roznymi podkladkami i przekladami tak zeby znalesc jakas rozsadna wysokosc elaboracji i ostatecznie zbudowalem taki oto naboj:

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Wyszlo troche za duzo tych przybitek bo na zamkniecie pozostalo mi jedynie 3 mm wolnego miejsca co od razu wykluczylo uzycie zatyczki woskowo-kalafoniowej.
Zalalem wiec naboje szklem wodnym. Co prawda po wyschnieciu szkla okazalo sie, ze znowu pojawily sie babelki powietrza pod kartonikiem ale juz doszedlem do przyczyny.
Nie nalezy zalewac szkla wodnego tak aby jego poziom wystawal ponad krawedz luski. Ma go byc tyle zeby bylo troche ponizej krawedzi, tak aby uformowal sie menisk wklesly.
Wtedy bable powietrza nie wylaza tak ponad kartonik.

ObrazekObrazekObrazek

Test lufy prawej:

ObrazekObrazekObrazek

Test lufy lewej:

ObrazekObrazekObrazek

Jak widac z wynikow, pierwsza elaboracja testowa na prochu bezdymnym ustepuje wszystkimi parametrami wariantowi amunicji na prochu dymnym.
W kolejnej wersji zastosuje juz normalna nawazke prochu i musze przede wszystkim znacznie uproscic budowe tego naboju bo w obecnej wersji jest on za skomplikowany i za drogi.
Odrzut bylo czuc znacznie lagodniej jak na czarnym prochu, co wskazuje, ze predkosc wylotowa ladunku srutu byla mniejsza.
Huk takze byl zdecydowanie slabszy ale to moze wynikac z samej istoty spalania sie prochu bezdymnego, ktory jest znacznie szybszy od prochu dymnego, co powoduje, ze gazy opuszczaja wylot tej dlugiej na ponad 80 cm lufy pod mniejszym cisnieniem jak w przypadku CP.
Zatyczka szklana naboju odpalonego jako ostatni, czyli tego, ktory wytrzymal w komorach 5 poprzednich strzalow nie nosi najmniejszych oznak obluzowania czy nadpekniecia.

Obrazek

Ogledziny luf nie wykazaly najmniejszych pozostalosci po prochu, spala sie on calkowicie a luski sa tak czyste, ze wlasciwie to bez mycia moga byc elaborowane powtornie.

Obrazek

Niebawem nastepne testy z wersja rozwojowa tego naboju.
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Post autor: opornik »

No wiec pora na kolejny test.
Tym razem uproscilem nieco konstrukcje naboju.
Zamiast 4 filcow dalem tylko jeden znajdujacy sie pod srutem a ponizej niego zastosowalem wkladke wykonana z 2 odcinkow ubitego papieru toaletowego.
Prosto i tanio.
Zwiekszylem tez nawazke prochu S035 do 1,8 grama. Jest to nieco ponizej maksymalnej zalecanej nawazki dla lusek papierowych posiadajacych mniejsza objetosc wewnetrzna jak luski mosiezne.
Pozostale komponenty sa takie same jak w pierwszej wersji naboju z prochem bezdymnym

ObrazekObrazekObrazek

Odczekalem prawie 2 tygodnie az szklana zatyczka dobrze wyschnie i zmniejszy swoja objetosc.
No i pora na testy praktyczne.
Pierwszy strzal z lufy prawej niestety bardzo niemilo mnie zaskoczyl:

Obrazek

Po otwarciu strzelby okazalo sie, ze luska zostala rozerwana na pol a oderwana czesc utknela na stozku przejsciowym.
Jest to potencjalnie niebezpieczna sytuacja ale po wypchnieciu wyciorem urwanego kawalka luski zdecydowalem sie na dalsze strzelanie.
Uznalem, ze problem musi byc w lusce bowiem jesli chodzi o wszystkie komponenty to nadal znajdowalem sie w granicach norm zasadniczych wiec oczekiwalem, ze mam jeszcze pewien margines.
Tym bardziej, ze jesli chodzi o odrzut i huk to nie zauwazylem niczego niepokojacego.

ObrazekObrazekObrazek

Pozostale dwa strzaly przebiegly normalnie, choc na luskach widac byly wyrazne slady wcisniecia sie materialu plaszcza w szczeline pomiedzy komora nabojowa a ekstraktorem.
Test lufy lewej:

ObrazekObrazek

Szklana zatyczka naboju, ktory wytrzymal 5 poprzedajacych strzalow jak zwykle bez najmniejszych sladow jakichkolwiek pekniec czy poluzowan.

Obrazek

No i podczas tego ostatniego strzalu przykra sytuacja sie powtorzyla, to znaczy luska zostala rozerwana na pol ale tym razem oderwana czesc zostala z lufy wystrzelona razem z ladunkiem srutu.
Widac to po obrazie na tarczy bo wiazka srutu zostala przez ten fragment luski mocno roztracona.

Obrazek

Lufy po strzelaniu wlasciwie czyste, uszkodzen broni brak ale 2 nowe luski niestety do wyrzucenia.

Obrazek

W domu dokonalem dokladnych ogledzin lusek i okazuje sie, ze nie tylko material ich plaszcza wciskal sie w szczeline pomiedzy ekstraktorem i wyrzutnikiem ale dodatkowo okazalo sie, ze wszystkie luski podczas strzalu zostaly wyciagniete poosiowo o 1 do 1,5 mm.

ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek

Probowalem skalibrowac te luski na prasie ale okazalo sie, ze ramie dzwigni prasy jest za male zeby wcisnac te luski w kalibrator. Udalo mi sie je wcisnac jedynie na taka glebokosc:

Obrazek

Zabralem wiec luski i kalibrator do warsztatu zeby posluzyc sie mlotkiem.Niestety za pomoca mlotka udalo mi sie wbic luske jedynie na taka glebokosc:

ObrazekObrazek

Dopiero za pomoca prasy hydraulicznej udalo mi sie wcisnac cala luske w kalibrator.

Obrazek

Rozcialem rozerwana luske aby przyjrzec sie blizej grubosci jej scianek.

ObrazekObrazek

Okazuje sie, ze te luski Magtecha sa bardzo wiotkie.W najgrubszym miejscu, czyli na denku maja 1,5 mm.
Natomiast scianki w najgrubszym miejscu maja 1 mm i posuwajac sie w strone wylotu ich grubosc szybko maleje do 0,2 mm w miejscu w ktorym zostaly rozerwane i do 0,1 mm przy samym wylocie.
Poszperalem sobie w moich zbiorach lusek mosieznych i te z epoki czarnego prochu, firm Kynoch oraz Geco sa tak samo wiotkie jak Magtechy.
Natomiast scianki lusek rosyjskich sa na wylocie grubsze od Magtechow o 0,2 mm a wiec mozna miec pewnosc, ze blizej denka sa takze odpowiednio grubsze.
Podobnie luski z firmy Polte z Magdeburga. Te luski sa wyraznie ciezsze i sztywniejsze od Magtechow.
Moje wnioski dotyczace tego testu sa takie.
Luski mosiezne firmy Magtech nie sa raczej przeznaczone do elaboracji na prochach bezdymnych.
Sa to kopie epokowych lusek do elaboracji na prochach dymnych.

Obrazek

Na upartego mozna te luski elaborowac nawazkami ponizej normy przeznaczonej dla kalibru ale to i tak jest kiepski pomysl.
Po pierwsze wszystkie parametry strzalu sa slabiusienkie a po drugie nawet na nawazkach ponizej normy luski te po pierwszym strzale ulegaja znacznie silniejszemu rozdmuchaniu jak po strzale z elaboracji na prochach dymnych.
W konsekwencji luski takie wymagaja kalibrowania po 1 czy 2 wystrzalach kiedy na prochach dymnych wytrzymuja spokojnie kilka wystrzalow.
Moim zdaniem szkoda tych lusek na elaboracje bezdymne. Nie dosc, ze ulegna one bardzo szybkiemu zniszczeniu to jeszcze jest ryzyko, ze podczas strzalu oderwana czesc luski utknie na stozku przejsciowym czy czoku i podczas polowania mamy te lufe wylaczona z uzytku do czasu powrotu do domu i usuniecia zakleszczonego fragmentu luski.
Jesli bede kontynuowal testy na prochach bezdymnych w luskach mosieznych to jedynie na luskach produkcji rosyjskiej, ktore sa wykonane z grubszej blachy i sa przeznaczone do takich elaboracji.
Co prawda mam w swoich zbiorach 20 czy 30 takich nowiutkich lusek w kalibrze 16 ale o dlugosci 70 mm.
Na razie jednak nie mysle o tym zeby je przyciac bo byc moze kupie sobie jakiegos drylinga czy kniejowke na taki naboj to luski bylyby jak znalazl.
A widze, ze sytuacja w Europie zmierza do tego zeby odciac calkowicie naszych wschodnich sasiadow od jakichkolwiek kontaktow z nami, wiec nie wiem czy beda jeszcze szanse na nabycie w dajacej sie przewidziec przyszlosci jakiejs partii rosyjskich lusek mosieznych do broni srutowej.

Tu korzystajac z okazji polecam sie pamieci szanownego kolegi, ktory obiecal mi jakis czas temu zorganizowanie zakupu lusek mosieznych z Rosji czy Bialorusi.
MacGayver
Posty: 23
Rejestracja: niedziela, 12 kwietnia 2020, 21:56
Lokalizacja: Sosnowiec

Post autor: MacGayver »

Świetnie prowadzisz temat. Nie elaboruję amunicji śrutowej tylko karabinową i pistoletową. Przyglądając się zdjęciom zwróciłem uwagę na duży problem z nadciśnieniem w naboju. Pomijając kwestię łusek a patrząc tylko na splonki to wszystkie które widać na zdjęciach mają wyraźne znamiona zbyt dużego ciśnienia. Zmiana lusek na mocniejsze nic tu nie da. Problem leży chyba w innym miejscu. Pozdrawiam i życzę sukcesów w dalszej pracy.
tomkoziol
Posty: 739
Rejestracja: środa, 05 grudnia 2012, 15:59
Lokalizacja: Majdan Królewski, podkarpacie

Post autor: tomkoziol »

Moim zdaniem to prawdopodobnie problem z tym zalewaniem łusek szkłem wodnym.
Być może zamknięcie trzyma zbyt mocno stąd nadciśnienie i wydłużenie łusek.
Szczególnie to wydłużenie by na to wskazywało - łuska jest rozciągana zanim "korek puści".
Może na prochu bezdymnym trzeba stosować delikatniejsze zamknięcie, np. to z masy woskowo-kalafoniowej?
Albo dawać bardzo cienką warstwę masy - rozprowadzić np. pędzelkiem po przybitce i wewnętrznej części łuski nad nią?
A MagTech-y jak je kupowałem w USA to też były opisane jako do prochu czarnego.
Pozdrawiam, Tomek
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Post autor: opornik »

Ogladnalem dzisaj jeszcze dokladniej luski rosyjskie i te Magtechy.
Roznica pomiedzy nimi jest naprawde bardzo wyrazna.
Nie sadze, zeby informacja na amerykanskich stronach o tym, ze sa to luski zaprojektowane do klasycznych ladunkow czarnoprochowych byla przypadkowa.

Aby zmniejszyc cisnienie a tym samym ograniczyc ryzyko pekania tych lusek mozna wykonac kilka czynnosci.
Zmniejszyc nawazke prochu.
Zmniejszyc nawazke srutu.
Zastosowac slabsza zatyczke.
Inaczej zbudowac naboj, tzn tak zeby proch w lusce nie byl scisniety.

Nawet myslalem jak to zrobic.
Kartonik o grubosci 3 mm wyciety wybijakiem 18 mm wchodzi do luski bardzo ciasno.
Mozna go dopchnac na okreslana glebokosc tak aby nie dociskal prochu.
On jest wystarczajaco ciasno dopasowany zeby sie sam tam trzymal.
Trzeba by tylko wytoczyc sobie takie popychadelko na prase aby umieszczac te kartoniki w stale takie samo polozenie.
To nawet nic skomplikowanego, wygladalo by to tak:

ObrazekObrazek

Za pomoca czegos takiego mozna latwo, wygodnie i precyzyjnie elaborowac te naboje.
Ale tak czy siak sa to bardzo wiotkie luseczki i moim zdaniem naprawde szkoda ich na te elaboracje.
Lepiej uzywac je tylko do prochu czarnego a do nitro zorganizowac sobie luski rosyjskie, te sa znacznie bardziej wytrzymale od Magtechow.

Z ciekawostek elaboracyjnych to wczoraj otrzymalem swiateczna przesylke od jednego z kolegow.
Sa to 3 opakowania prochu czarnego produkcji francuskiej.
Proch jest w 3 roznych granulacjach.

Obrazek

Mam zamiar uzyc tego prochu do testow w Rolling Blocku i w kb Whitworth-a.
Do ladunkow srutowych szkoda go, do tego wystarczy z powodzeniem tani i popularny, czeski Vesuvit.

Pogrzebalem dzis w wielkiej skrzyni, w ktorej trzymam artefakty z mojego dziecinstwa i odszukalem na dnie 3 papierowe luski z FAM Pionki.
Sa to luski po moich pierwszych strzalach do zajecy, jakie upolowalem z rosyjskiej, srutowej pojedynki ze 30 lat temu.

Obrazek

Do dzis pamietam, ze wracajac z tych polowan trzymalem w palcach i wachalem te luski a zapach prochu snil mi sie po nocach bardziej jak te 3 upolowane zajace.
Mam zamiar dac tym luskom drugie zycie i znow poczuc, ze pachna tak jak te 30 lat temu gdy wracalem z zajacami przez las.

Obrazek

Zaelaboruje je klasycznie.
Proch Sokol mam, co prawda nie polski tylko rosyjski ale Sokol to Sokol.

Nastepnym razem wezme sie za testy tej epokowej, szwedzkiej amunicji w luskach papierowych.
Przynajmniej bede mial kilka papierowych lusek do kolejnych testow.
Bo niestety z luskimi papierowymi u mnie straszna posucha.
Ponawiam wiec apel do kolegow- jesli ktos mialby takie papierowe luski do sprzedania to chetnie nabylbym je do moich testow.
Jarek
Posty: 55
Rejestracja: sobota, 17 maja 2014, 12:14

Post autor: Jarek »

Jeśli można zapytać .Rolling Block w jakim jest kalibrze ?
Odnośnie uszkodzonych łusek .Możliwe jest że za mocno trzyma szkło wodne wraz z za dużą ilością prochu w naboju. Ja sypię 1,3g DO13 na 28g śrutu do łusek mosiężnych ,plastikowych i papierowych - mosiężne zaklejane na vikol .Nic się nie dzieje.
Wiem gdzie kolega mieszka - dlatego był znak zapytania . Pozdrawiam
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Post autor: opornik »

Jarek, tutaj znajdziesz moj poradnik dotyczacy Roling Blocka.

http://forum-bron.pl/viewtopic.php?f=54&t=143453

Zatyczka ze szkla wodnego bez watpienia trzyma bardzo mocno.
Mozna oczywiscie zmniejszyc nawazki ale przypominam, ze w tym wypadku chodzilo mi o znalezienie takiej elaboracji na prochu bezdymnym, ktora bylaby co najmniej tak dobra jak na prochu dymnym. A wlasciwie to liczylem nawet na lepsza bo przeciez nasz ustawodawca zabronil elaboracji na prochach dymnych, wiec wg niego jest za slaba.

Na prochu dymnym mam przebicie z 35 m - 174 i 190 kartek przy dobrym pokryciu.
Na tej elaboracji luski nie sa niszczone i do momentu kiedy trzeba je skalibrowac wytrzymuja kilka elaboracji.

Na chwile obecna na elaboracji bezdymnej, ktora powiedzmy, ze zbliza sie osiagami do tej na prochu dymnym niestety luski Magtecha sa niszczone.
Nie oznacza to oczywiscie, ze na prochach bezdymnych nie mozna uzyskac lepszych wynikow jak na dymnych.
Byc moze mozna, ale moim zdaniem potrzeba wtedy solidniejszych lusek a takimi sa luski rosyjskie.

Trzeba zaznaczyc, ze piszemy stale o elaboracjach w luskach mosieznych.
W luskach papierowych i plastikowych mamy troche inna sytuacje.
Jarek
Posty: 55
Rejestracja: sobota, 17 maja 2014, 12:14

Post autor: Jarek »

Czytałem to . Mój (roling) jest w kal.8x58RD ,następny jak się uda kupię 12,7x44R.
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Post autor: opornik »

8x58RD to dobry naboj.
Lepszy do strzelania na dalsze odleglosci jak 12,7x44R
Jak masz jakies udokumentowane testy to moze dopisalbys cos do mojego poradnika?
Dawno tam nic nie pisalem ale w przyszlosci dopisze jeszcze kilka rozdzialow.

Pochwale sie czyms.
Taki mialem dzis z rana widok z okna mojego pokoju.

ObrazekObrazekObrazekObrazek


Toki cietrzewi i gluszcow zaczna sie u nas lada dzien.
Zeby zachowac przy zyciu jak najwiecej pisklakow musze sie zmobilizowac i wystrzelac w okolicy tyle lisow, kun i wron ile tylko sie da.
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Post autor: opornik »

andy7 pisze:Opornik,

Fajnie sie to czyta ale zastanawia mniej eden fakt, dlaczego masz tak mslo broni ? :mrgreen:
A robota jaka wykonales zasluguje na uznanie !
:wink:
Andriusza, podkusiles mnie.
Od dluzszego czasu nie moglem przestac o tym myslec i dzis bylem w naszym lokalnym jaktbutiku dokonac zaplaty za ten oto karabin, ktory juz na mnie w ich magazynku czeka.
Sciagneli dla mnie ostatni egzemplarz z lufa 24 calowa od szwedzkiego dystrybutora.
Na chwile obecna w Szwecji sa dostepne tylko z lufami 20 cali i cena oczywiscie poszla ostro do gory.
Jak wszystkie papierkowe formalnosci beda juz zalatwione to przerzucam sie wreszcie na cos powazniejszego.

Obrazek

Ale wracajac do starej kurkowki to dzis przeprowadzilem testy tej epokowej, szwedzkiej amunicji w papierowych luskach.
Sa to naboje z wytworni A.-B. Svenska Krutfaktorierna Landskrona.
Fabryka ta poszla z dymem kilkadziesiat lat temu i juz jej nie odbudowano.
Mozna powiedziec, ze te naboje to sa prawdziwe artefakty.
Wiecej juz ich nigdy nie bedzie.

ObrazekObrazek

Kiedys ta wytwornia byla dobrze znana w calej Szwecji a mysliwi strzelali drobna zwierzyne wlasnie z tych "normalnych naboi".
Prawda, ze ladna i niespotykana juz raczej nazwa - (Normal Patroner) w dobie tych wszystkich nazwyfikacji magnum i supermagnum.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

https://www.worthpoint.com/worthopedia/ ... -243339459

Amunicja, ktora udalo mi sie bardzo okazyjnie zakupic jest elaborowana srutem olowianym o srednicy 2,2 mm.
Niestety nic mi nie wiadomo jaka konkretnie nawazka, nie ma tej informacji na opakowaniu.
Naboje sa wykonane w wersji "spridare" czyli o zwiekszonym rozsiewie i sa przeznaczone do strzelania z bliskich odleglosci do drobnego ptactwa.

W epokowej, szwedzkiej literaturze znalazlem przekroje takich nabojow w wersji spridare:

ObrazekObrazek

Test przeprowadzilem z odleglosci 10, 15 i 20 metrow.

Wyniki dla lufy prawej:

ObrazekObrazekObrazek

Wyniki dla lufy lewej:

ObrazekObrazekObrazek


Strzela sie z tej amunicji bardzo przyjemnie.
Huk i odrzut sa znacznie mniejsze jak z mojej amunicji w luskach mosieznych, elaborowanej czarnym prochem.
Z obrazow na tarczy wnioskuje, ze optymalna odlegloscia do strzalu mysliwskiego dla tych naboi jest 15-20 metrow.
Z mniejszych odleglosci lepiej nie strzelac bo trafimy zwierzyne zbyt duza iloscia srucin.

Po strzalach widac wyraznie unoszace sie w powietrzu skrawki papierowych elementow przekladek naboju.
Co ciekawe te naboje nie maja zadnej wkladki wojlokowej, wszystkie elementy musza byc wykonane z papieru rozpadajacego sie po strzale na drobniutkie kawaleczki.
Z odcisku na podkladce pod srut wnioskuje, ze zwiekszony rozsiew srutu w tych konkretnych nabojach osiagnieto droga podzielenia ladunku srutu na 4 czesci za pomoca poosiowej wkladki kartonowej.

ObrazekObrazek

W kazdym razie mam teraz kilka lusek papierowych w swietnym stanie do kolejnych testow na epokowych komponentach.

ObrazekObrazekObrazek

Mysle, ze nastepnym razem dokonam porowniania obrazu strzalu ze wspolczesnymi nabojami w plastikowych luskach z plastikowym koszyczkiem - koncentratorem.
Dzis zakupilem sobie pudelko takiej amunicji do kolejnych testow starej kurkowki.
Ale to nastepnym razem.
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Re: Stara kurkowa 16-tka.

Post autor: opornik »

No i ponownie odkrylem nasze forum.
Szkoda, ze nie daliscie jakiegos linka na starym adresie bo wchodzilem tam od czasu do czasu i wyswietlala sie informacja, ze trwaja prace serwisowe. W koncu przypadkiem szukajac czegos w sieci kliknalem odnosnik i przekierowalo mnie pod nowy adres, a tu niespodzianka- forum dziala juz od dluzszego czasu. Ciekawe czy tylko ja to tak przegapilem?

Ok wracam wiec do kontynuacji tematu starej szesnastki.
Zgodnie z zapowiedzia krotka relacja z przerobki wspolczesnych nabojow w luskach plastikowych na wersje skrocone, pasujace do komory 65 mm.
W naszym lokalnym butiku nabylem w tym celu paczke nabojow Fiocchi 16/70 z ladunkiem 32 gramy srutu.
Naboje zamykane wspolczesna metoda "na gwiazdke".

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Do skrocenia lusek uzylem starego kijka od szczotki oraz nozyka do tapet.

Obrazek Obrazek Obrazek

Z zakrecaniem lusek byly dosc spore problemy, nawet grzejac luski nie dalo sie ich poprawnie zakrecic na maszynce recznej i musialem zapiac glowice do wkretarki. Ta metoda udalo mi sie jako tako pozakrecac te 6 nabojow.

Obrazek Obrazek

Gdybym mial luski nowe, nie zawiniete wczesniej w gwiazde to prawdopodobnie dalo by sie je ladnie zakrecic.
Luski uzywane, zawiniete w gwiazde nie za bardzo nadaja sie do takich przerobek i wiecej testowac tego nie bede bo duzo z tym zachodu a efekt jest raczej slaby.
Na razie tych 6 naboi nie odstrzelilem bo zima sie skonczyla, przylecialy dzikie gesi i kaczki oraz pod dom zaczal mi podchodzic wszelki mozliwy zwierz i nie chcialem tego calego zwierzynca niepokoic przed okresem legowym.
Testy porownawcze tej amunicji zostawiam wiec na jesien.

Obrazek Obrazek
Piotr Kukier
Posty: 125
Rejestracja: piątek, 18 lutego 2011, 15:15
Lokalizacja: pomorskie

Re: Stara kurkowa 16-tka.

Post autor: Piotr Kukier »

Do takiego skracania, dobrze nadają się łuski po Pionkach, są zawijane tradycyjnie w zatyczkę.

Spróbuj też z amunicją SAGA, mimo oznaczenia 16/70, łuski są dużo krótsze! Odkrył to znajomy używający starej Belgijki. Przy czym nie wiem, czy jest tak we wszystkich typach i naważkach... Jego łuski były białe z tego co pamiętam...

Pozdrawiam!
5,6x52R, 30-06, 8x57JS, 7x57, 12/70, 16/70
Piotr Kukier
Posty: 125
Rejestracja: piątek, 18 lutego 2011, 15:15
Lokalizacja: pomorskie

Re: Stara kurkowa 16-tka.

Post autor: Piotr Kukier »

Trochę to trwało ale "odkopalem" zdjęcie od Kolegi...

Jednak czerwone, ale też w zatyczkę...
Załączniki
Screenshot_20220717-195817.png
Screenshot_20220717-195817.png (438,51 KiB) Przejrzano 2291 razy
5,6x52R, 30-06, 8x57JS, 7x57, 12/70, 16/70
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Re: Stara kurkowa 16-tka.

Post autor: opornik »

Tak, luski zakrecane spokojnie mozna zakrecic ponownie.
Ale jak byly w gwiazdke to aby je dobrze zakrecic trzeba odciac calosc tej gwiazdki a wtedy wyjdzie nam luska za krotka.

Ale na razie ten problem z luskami mnie nie dotyczy bo jak to w zyciu bywa - jak nie mialem zadnych lusek tak nie mialem do czasu az w jednym tygodniu udalo mi sie ich zebrac calkiem pokazna ilosc, wystarczajaca na duza ilosc testow.
Otrzymalem bowiem przesylke z papierowymi luskami od jednego z kolegow z forum, za co serdecznie dziekuje.

Obrazek

Dodatkowo w moim lokalnym sklepie mysliwskim zorganizowano dla mnie zbiorke wszelkich staroci, ktore zalegaly lokalsom po szafach i strychach.
Ta metoda otrzymalem jakis czas temu partie zbieraniny szesnastek w papierowych luskach:

Obrazek Obrazek Obrazek

Wiekszosc to amunicja szwedzkich firm Gyttorp oraz Normal ale trafily sie tez w kartonie ciekawe perelki:

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Poza amunicja otrzymalem takze worek przybitek, przekladek i zatyczek oraz kilkaset splonek dopasowanych do starych lusek kartonowych.
W worku tym znalazlem tez te kartonowe przekladki z nabojow o zwiekszonym rozsiewie- spridare.
Widac wyraznie jak prosta jest to budowa, takie cos spokojnie mozna wykonac we wlasnym zakresie.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Powiedzialem w jaktbutiku zeby zbierali tez dla mnie amunicje kalibru 12 w papierowych luskach bo zamierzam zima zrobic testy porownawcze tej kurkowej 16/65 z bezkurkowa, 12/70 horyzontalna Sauer and Sohn, ktora okazyjnie zakupilem w sklepie mysliwskim za psi grosz.
Ale o tym napisze blizej zimy bo na razie zajety jestem inna, wazniejsza robota.
Piotr Kukier
Posty: 125
Rejestracja: piątek, 18 lutego 2011, 15:15
Lokalizacja: pomorskie

Re: Stara kurkowa 16-tka.

Post autor: Piotr Kukier »

Gratuluję zbiorów, u mnie trochę skromniej, ale i papierowych łusek (do 12 i 16) dostatek, i spłonek do nich...

Mam też kilkanaście starych mosiężnych łusek kal. 16/70, na spłonki Berdan i kilkaset takich spłonek 😉

Wszystko jest z wyjątkiem czasu 😐

Aktualnie "na tapecie" jest przeróbka Husqvarny 1600 w 30-06 na króciaka na postrzałki i w miot pod psy...


Pozdrawiam i trzymam kciuki!
5,6x52R, 30-06, 8x57JS, 7x57, 12/70, 16/70
MichalAbramowicz
Posty: 11
Rejestracja: piątek, 27 sierpnia 2021, 14:09
Lokalizacja: Raszyn

Re: Stara kurkowa 16-tka.

Post autor: MichalAbramowicz »

Tu masz pomysł jak możesz sprawnie zrobić trymer do łusek.

Kijaszek, śrubka z płaską stopką (wkręt do drewna jakis), tak, żeby se regulować ;)

Kawałek nożyka wklejony.

Po obrazkach zrozumie kolega jak łatwo można se poradzić i sprawnie :D

Powodzenia!

m.
Załączniki
20220621_135448.jpg
20220621_135448.jpg (217,34 KiB) Przejrzano 2226 razy
20220621_135500.jpg
20220621_135500.jpg (145,29 KiB) Przejrzano 2226 razy
20220621_135515.jpg
20220621_135515.jpg (98,87 KiB) Przejrzano 2226 razy
Michal Abramowicz
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Re: Stara kurkowa 16-tka.

Post autor: opornik »

Piotr Kukier pisze: poniedziałek, 18 lipca 2022, 01:06 Aktualnie "na tapecie" jest przeróbka Husqvarny 1600 w 30-06 na króciaka na postrzałki i w miot pod psy...
Jak juz robisz takiego krociaka na bazie tego sztucera to zmien lufe pod naboj 9,3x57.
Znacznie lepiej sie to bedzie nadawalo na postrzalki a przerobka obejmuje jedynie zmiane lufy.
Czolka zamka przerabiac nie trzeba 30-06 i 9,3x57 maja takie same denka lusek.
MichalAbramowicz pisze: czwartek, 21 lipca 2022, 14:22 Tu masz pomysł jak możesz sprawnie zrobić trymer do łusek.
To w sumie podobny sposob do tego jaki ja zastosowalem.
Roznica jest taka, ze w Twoim nozyk jest wklejony na stale a w moim tylko wcisniety w naciecie.
No ale pomysl z ta sruba regulacyjna wkrecana w kijek zapozyczam, to calkiem dobre rozwiazanie.

Kilka dni temu bylem ponownie w naszym sklepie mysliwskiem a tam czekala juz na mnie paczka z kolejnymi starociami wygrzebanymi przez lokalsow z zakurzonych zakamarkow.
Tym razem trafilo sie cos naprawde wyjatkowego.

Stare, fabrycznie ladowane naboje czarnoprochowe firmy Gyttorp.
Niestety w pudelku ostaly sie jedynie 3 sztuki ale dobre i to.
Jak widac na okuciach, czarny proch jest po latach dosc agresywny w stosunku do mosiadzu i okucia sa juz dosc skorodowane a czesc nawet nosi slady pekniec.
Ale nic nie szkodzi bo nie zamierzam z tych nabojow strzelac bo mam ich tylko 3 sztuki, trzeba bedzie zachowac dla potomnosci.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Poza tymi nabojami czarnoprochowymi dostalem tez 3 pelne paczki naboi ladowanych prochem bezdymnym z tej samej epoki.
Wszystko zapakowane w oryginalne kartoniki oraz papier woskowany.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Mysle, ze do zimy uda mi sie nazbierac tego jeszcze wiecej wiec materialu do kolejnych testow z pewnoscia nie zabraknie.
Piotr Kukier
Posty: 125
Rejestracja: piątek, 18 lutego 2011, 15:15
Lokalizacja: pomorskie

Re: Stara kurkowa 16-tka.

Post autor: Piotr Kukier »

Był plan na "miotacz ziemniaków" ale ładna Husqvarna na systemie M98 w tym kalibrze się sprzedała, te które zostały były M96 a ten jakoś mi "nie leży"...

Husqvarna, którą kupiłem ma regulowany customowy spust (podejrzewam, że Timneya, ale sygnatur nie znalazłem) i czarną osadę Hogue Overmolded (gumowany plastyk). I to zadecydowało, bo spust, nawet używany, jest wart połowę ceny, którą zapłaciłem, a dokładnie taka sama osada tylko, że pomarańczowa już czekała na lokatora. W tym przypadku miałem pewność, że da się to dopasować... Bo te osady są generalnie do M98.

Jeśli 30-06 okaże się niewystarczający, to kupie za grosze kolejną Husqvarne ale w 9,3x62 i przerzucę w pomarańczowe wdzianko... Z krótkiej lufy x62 osiągnie podobne parametry co x57 z długiej, a jednak o amunicję i łuski łatwiej.

Pozdrawiam i przepraszam za offtopic...
5,6x52R, 30-06, 8x57JS, 7x57, 12/70, 16/70
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Re: Stara kurkowa 16-tka.

Post autor: opornik »

To fakt, 9,3x57 to dosc rzadko spotykany naboj.
Ja w ciagu ostatnich kilkunastu lat podczas sortowania lusek z mojej strzelnicy klubowej trafilem tylko kilkanascie lusek od tego naboju.
Jednak biorac pod uwage fakt, ze ta Twoja bron ma bardzo waskie zastosowanie polecalbym Ci dokladnie ten konkretny naboj.
Lusek duzo miec do niego nie musisz bo ile razy bedziesz z niego strzelal rocznie?
Kupisz sobie 50 sztuk lusek i starczy na cale zycie.

9,3x62 z tak krotkiej lufy to jak dla mnie nie jest dobry pomysl.
Cala para z wiekszego ladunku i tak pojdzie w gwizdek a osobiscie powiem, ze nie lubie strzelac z tego typu broni bo huk jest ogluszajacy a w nocy jezor ognia z lufy siegnie kilkudziesieciu cm.
Naprawde lepiej podejdzie tutaj wariant dziewiatki z luska 57-ka.

No a u mnie mala aktualizacja po kolejnej wizycie w naszym lokalnym sklepiku mysliwskim.
Obsluga wziela sobie do serca moje prosby o szukanie epokowej amunicji w luskach papierowych w kalibrze 12 i 16.
Oto co przywiozlem ze sklepiku tym razem:

Kilka opakowan srutowych splonek do amunicji wspolczesnej i woreczek splonek starego typu do lusek papierowych.
Do tego koszyczki z firmy Winchester, worek przybitek roznego typu i karton amunicji o roznej numeracji do kalibru 16 oraz drugi, taki sam do kalibru 12.

ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek

Amunicji kalibru 12 jeszcze nie sortowalem a 16 posortowalem i poza nabojami z firm Gyttorp i Normal znalazlem tez rozne rzadkie ciekawostki:

ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek

W tym kartonie z 16 - kami trafil sie tez jeden polski Olympic z FAM Pionki.

ObrazekObrazek

Dostalem informacje z butiku, ze szykuje sie jakas wieksza partia takich staroci z przeznaczeniem dla mnie.
No, zobaczymy co bedzie nastepnym razem.
Jak do tej pory to w kazdym pudle wygrzebuje cos naprawde wyjatkowego.

ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 10 października 2022, 19:07 przez opornik, łącznie zmieniany 3 razy.
105dariusz
Posty: 184
Rejestracja: piątek, 22 listopada 2019, 22:33
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: Stara kurkowa 16-tka.

Post autor: 105dariusz »

przeróbka piwnicy na magazyn broni widze bedzie nieunikniona.
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Re: Stara kurkowa 16-tka.

Post autor: opornik »

No na razie nie ma sesu przerabiac bo Policja odrzuca moje wnioski o pozwolenia na kolejna bron.
Po kilku miesiacach przyslali mi rozpoznanie w ktorym napisali, ze planuja odrzucic moje podanie o licencje na Tikke T3xTAC A1 bo ich zdaniem bron nie nadaje sie do celow lowieckich. Odpisalem im, ze bezprawnie wchodza w kompetencje organu nadrzednego, ktory zatwierdzil te bron do polowania a ich robota nie polega na interpretowaniu prawa tylko na jego przestrzeganiu i egzekwowaniu.
Po kolejnym miesiacu otrzymalem oficjalne pismo, ze odrzucaja moje podanie o te licencje.
To typowy osli upor policyjnych urzednikow przekonanych o swojej wyjatkowosci i nieomylnosci.
Jesli chodzi o pozwolenia na bron to Policja w SE ma carte blanche.
Moga wydac dowolna decycje, zupelnie sprzeczna z prawem i nie poniosa z tego tytulu zadnej odpowiedzialnosci.
Uparcie odmawiaja wydawania zezwolen na ten karabin pomimo tego, ze przegrywaja w sadach i sady zmuszaja ich do wydania tych licencji.
Ale mimo tych wszystkich batalii sadowych kazdy nowy wniosek jest z automatu odrzucany pod tym samym powodem.
Poza tym okazuje sie, ze w 3 oddzielnych sprawach sadowych jednak wygrali.
Tego rodzaju ruletka sadowa podkopuje zaufanie obywatela do instytucji ale ja zyje juz na tym swiecie wystarczajaco dlugo zeby nie wierzyc zadnej instytucji, wiec taka loteria mnie zupelnie nie dziwi.

Jutro jade do butiku i zdejme z tej Tikki kolbe.
Kupie jakas uzywana kolbe drewniana pasujaca jako tako pod ten system i zloze ponownie wniosek o wydanie licencji.
Moglbym sie w sumie odwolywac do sadu ale to wszystko moze trwac latami a tym sposobem, ktory wymyslilem byc moze zajmie to jedynie miesiace.
Swoja droga - jakie to dziwne, ze Policja jednego z najbardziej skomputeryzowanych krajow na Swiecie na rozpatrzenie wniosku potrzebuje miesiecy, kiedy moim zdaniem calosc nie powinna zajac wiecej jak dzien czy dwa.

Tak czy siak musze uzbroic sie w cierpliwosc bo nic im nie moge zrobic i niczego nie przyspiesze.
Najbezpieczniej byloby wystapic do Policji z uprzejma prosba o wskazanie mi broni, ktora ich zdaniem moglbym kupic ale przecierz nie bede z siebie robil wariata.
Urzednikom policji sie nie spieszy.
Przychodza do pracy na 8.00 wypija pare kaw, poogladaja troche yotube, zmienia zasobnik z tuszem w drukarce , poplotkuja nieco i wychodza do domu o 15.00 z poczuciem dobrze spelnionego obowiazku.
W obecnym systemie nie ma szans tego zmienic.

Ale mam i troche dobrych wiesci.
Oto moje kolejne artefakty z minionych dekad.

3 pelne, fabrycznie zapakowane opakowania splonek Sinoxid i jedno podelko blaszane podobnych splonek, wszystko przeznaczone do starego typu lusek kartonowych.

ObrazekObrazek

Do tego wszystkiego 2 kartony amunicji kaliber 16 i 2 kartony, w tym jeden duzy amunicji kaliber 12, wszystko to oczywiscie epokowa, oryginalna amunicja w luskach kartonowych.

ObrazekObrazek

Do tego otrzymalem karton oryginalnych koszykow z firmy Winchester.
I na deser kupilem sobie na zapas 7 tysiecy splonek CCI 200 po 55 sek za 100 sztuk.
Obecnie cena rynkowa u nas to 90 sek za 100 sztuk.

Trzymajta kciuki zeby Policja nie odrzucila mojego podania o licencje na piekna, zabytkowa kurkowke z 1915 roku.
Mam zamiar dolaczyc ja do testow o ile Policja czegos nie wymysli a jak praktyka pokazuje moze im sie nie spodobac wiele rzeczy - nazwa, kolor, firma czy wyglad. Moga np napisac, ze bron nie ma atestu do strzelania srutem stalowym.
Sledze te tematy od kilkunastu lat i z roku na rok wyraznie czuc, ze petla na legalnych posiadaczach broni w SE zaciska sie coraz bardziej.
Ale to zrozumiale.
Policja nie radzi sobie ze strzelaninami gangow w szwedzkich miastach wiec skoro im dac rady nie moze a w statystykach musi sie zgadzac to lepsze efekty beda jak sie czepia tych co maja bron na legalu.
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Re: Stara kurkowa 16-tka.

Post autor: opornik »

Znalazlem dzis nieco wolnego czasu i zajrzalem do kartonow z amunicja kalibru 12.
Posortowalem ja sobie wstepnie. Obrazek

Podobnie jak w przypadku amunicji 16 kalibru wiekszosc nabojow pochodzi z nieistniejacej juz wytworni A.-B. Svenska Krutfaktorierna Landskrona.
Naboje te wystepuja pod marka Normal Patroner.
Poza tym jest tez pewna ilosc nabojow z istniejacej wciaz fabryki Gyttorp. Obrazek

W pudlach bylo tez dosc sporo amunicji amerykanskiej. Obrazek

Wiekszosc nabojow dostosowana jest do komor 65 mm ale znalazlo sie tez troche i takich pod komory 70 mm. Obrazek

Poza tym jak zwykle w tej calej masie znalazly sie tez rzadkie perelki.

Przykladowo trafilem na 3 naboje Olympic z FAM Pionki. Obrazek

Dokopalem sie tez do 2 oryginalnych nabojow hukowych Gyttorp. Obrazek

Trafil sie tez jeden smugowy z tej samej wytworni. Obrazek

No i bylo tez nieco innych nabojow znanych lub nieznanych wytworni:

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek

Dostalem informacje z naszego butiku, ze zorganizowali dla mnie konkretna dostawe tych staroci.
Czeka juz na mnie ponad 1500 sztuk nabojow 12 i 16 kalibru.
Jak bede mial czas to je w tym tygodniu odbiore.
Ostatnio zmieniony niedziela, 09 października 2022, 21:55 przez opornik, łącznie zmieniany 4 razy.
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Re: Stara kurkowa 16-tka.

Post autor: opornik »

No to tym razem zostalem zasypany po same uszy.
W mojej kanciapce robi sie ciasno od tych epokowych patronow.
Jak jeszcze niedawno nie mialem ani jednego naboju w kartonie tak teraz moglbym nimi obdzielic kilkoro takich jak ja elaborantow.

ObrazekObrazek

Poza amunicja dostalem tez kolejna paczke epokowych splonek do nabojow w kartonowych luskach. Obrazek

Jestem wlasnie w trakcie sortowania tego wszystkiego. Obrazek

Jest jeszcze jedna dobra informacja dla sledzacych temat.
Otrzymalem info z Policji, ze juz w nadchodzacym tygodniu powinienem dostac licencje na moja kurkowke z 1915 r.
Wiec niebawem zapowiadaja sie kolejne, ciekawe testy porownawcze...
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Re: Stara kurkowa 16-tka.

Post autor: opornik »

A wiec od wczoraj do mojej ekipy dolaczyla piekna, kurkowa Husqvarna model 103.

Obrazek

Strzelby Husqvarny modelu 103 sa najbardziej poszukiwanymi strzelbami na rynku.
Istnieje kilka powodow dlaczego tak jest.
Przede wszystkim strzelb tych wyprodukowano stosunkowo malo.
W latach gdy je produkowano a wiec pomiedzy 1910 a 1940 byly to najbardziej luksusowe strzelby tej wytworni.
Produkowano je w kilku wariantach rozniacych sie klasa grawerunku oraz rodzajem stali uzytej na lufy.
Jako standard mialy te strzelby komory nabojowe dostosowane pod naboj 65mm ale w niewielkiej ilosci wyprodukowano tez takie, ktore mialy komory nabojowe 70 mm. W takich wypadkach bron miala wybijana cyfre 70 na wyciagu lusek.

Strzelby te posiadaja znakomite, przednio sprezynowe zamki systemu Holland&Holland.
Ryglowanie strzelb jest 4 punktowe a klucz jest gorny.
Lufy standardowo byly o dlugosci od 70 do 75 cm.

Moja strzelba to dokladnie model 103A a rok jej produkcji to 1915.
Lufy ma w kalibrze 12/70 i sa one wykonane ze standardowej, szwedzkiej stali lufowej a grawerunek jest w wersji A.
Bron ma lufy 75 cm.
Strzelbe odkupilem od wiekowego dziadka, ktory od poczatku mial ja zarejestrowana na pozwolenie kolekcjonerskie.
To w duzej mierze tlumaczy znakomity stan techniczny i wizualny tej dubeltowki.
Lufy po 107 latach wygladaja jak nowe, brak jest ognisk korozji, oraz jakichkolwiek wgniotek.
Powierzchnia luf w srodku jest lustrzano gladka.
Drewno kolby i czolenka posiada zarysowania i drobne wgniotki ale sa one malo widoczne.
Strzelba zamyka sie ciasno.

Jedyna rzecza, ktora musialem poprawic w tej dubeltowce byly iglice.
Sytuacja podobna do tej jaka mialem z kurkowa 16 -ka.
Choc w tej 12 iglice nie byly jeszcze w tak zlym stanie jak w 16.

Wygladaly one tak:
Obrazek

Lewa jeszcze nie dziurawilaby splonek ale prawa moglaby to juz robic.
Naprawa byla prosta i przeprowadzilem ja w moim warsztacie.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

I tak to wlasnie powinno prawidlowo wygladac- iglice maja miec groty sferyczne a nie stozkowe:

ObrazekObrazek

Przy okazji wyczyscilem oba zamki oraz naoliwilem wszystkie wrazliwe miejsca olejem maszynowym.
Dodatkowo przez jakis czas bede jeszcze konserwowal drewno olejem do pielegnacji osad.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Na i mala sesja zdjeciowa w epokowym klimacie:

ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek

A na koniec maly, polski akcent:

ObrazekObrazek

Tak wiec od tej chwili w moich testach bedzie kurkowa Husqvarna kalibru 16 z roku 1946 przeciwko kurkowej Husqvarnie, kalibru 12 z roku 1915.
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Re: Kurkowa 16-ka z 1946r. vs kurkowa 12-ka z 1915r.

Post autor: opornik »

A wiec pora na pierwsze strzelanie z nowego nabytku.

Postanowilem sprawdzic jak zachowuja sie w kurkowej 12 - ce naboje z fabrycznej elaboracji Gyttorp.
Obrazek
Niestety prawie wszystkie naboje w kartonowych luskach, ktore posiadam do kalibru 12 sa dopasowane do komor 65 milimetrowych.
A w tych, ktore mam pod komory 70 mm nie ma nabojow z ladunkiem srutu 3 mm, na ktorym to prowadzilem poprzednio testy z kurkowa 16 tka.
Postanowilem wiec przetestowac naboje z ladunkiem srutu 4 mm, bo mam takie naboje pasujace pod komory obu kurkowek.

Co prawda srut 4 mm jest za gruby na gluszca czy cietrzewia i w moich warunkach moglbym w zasadzie uzyc takich nabojow do polowania na sarny albo ewentualnie na dzikie gesi.
Ale tak czy owak warto to przetestowac i porownac jak zachowuja sie takie fabryczne elaboracje w roznych strzelbach.

Obrazek

Trudno mi stwierdzic jak stare sa te naboje ale z pewnoscia maja juz kilkadziesiat lat.
Niestety nie wiem jaki jest dokladnie ladunek srutu bo nie ma tej informacji na luskach.
Ale mozna sie domyslec, ze pewnie 34 albo 36 gram.

Wyniki strzalow z lufy prawej:

ObrazekObrazekObrazek

Wyniki strzalow dla lufy lewej:

ObrazekObrazekObrazek

Z wynikow strzalow wynika, ze lufa prawa daje znacznie ladniejszy obraz na tarczy i prawdopodobnie ma to zwiazek z tym, ze w lufie lewej jest pelny czok, ktory deformuje gruby srut bardziej jak czok w lufie prawej.
Jaki to jest konkretnie czok w prawej lufie tego nie wiem ale wydaje mi sie, ze prawdopodobnie 1/2.

W kazdym razie biorac pod uwage obraz strzalu i przebicie: 240 kartek dla lufy prawej i 300 kartek dla lufy lewej mozna wnioskowac, ze te naboje w tej konkretnej strzelbie nadaja sie do polowania na sarny czy dzikie gesi z przepisowej odleglosci 35m.

Staralem sie odnalesc przybitki z tych nabojow i 2 udalo mi sie znalesc blisko tarczy.
Okazuje sie, ze one nie sa wykonane z wojlokow tylko z dosc twardej, prasowanej masy papierowej.

ObrazekObrazekObrazek

Jakis czas pozniej udalo mi sie przypadkiem natknac na trzecia przybitke w miejscu, gdzie sie jej kompletnie nie spodziewalem.
Byla ona mniej wiecej na odleglosci 35 metrow ale po drugiej stronie dachu stodoly, kolo ktorej strzelam.
Tak wiec poleciala ona nie mniej jak 6 metrow w gore i okolo 10 metrow w prawo od linii strzalu.

Czytalem w epokowej literaturze, ze takie przybitki z prasowanego papieru byly stosowane w budzetowych nabojach i, ze sa one gorsze od przybitek z wojloku. Jak bede elaborowal te wystrzelone luski to przyjrze sie blizej tym przybitkom.
Na chwile obecna moge jedynie napisac, ze sa twarde, i ciezsze od moich przybitek wojlokowych i laduja znacznie dalej od wojlokow.

Ogolnie moge powiedziec, ze tymi nabojami strzela sie z tej strzelby komfortowo.
Zas sama dubeltowka lezy mi znakomicie i juz sie w niej zakochalem.
Mysle, ze jak dopracuje dobra elaboracje to bedzie to moja podstawowa bron mysliwska.

ObrazekObrazekObrazek

Najmocniejszy odrzut jaki dotychczas odczuwalem przy strzale byl jak do tej pory na moich elaboracjach czarnoprochowych w kurkowej 16 -tce.
Ale zobaczymy co bedzie jak w 12 nakrece nabojow na czarnym prochu...

Na kolejny test wezmiemy 16 - ke i sprawdzi sie jak wygladaja efekty strzalu fabrycznymi nabojami Gyttorp 16/65 z ladunkiem srutu o srednicy 4 mm.

A na koniec kilka zdjec 12-ki w srodowisku naturalnym:

ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Re: Kurkowa 16-ka z 1946r. vs kurkowa 12-ka z 1915r.

Post autor: opornik »

A wiec pora na pierwszy test porownawczy obu kurkowek i amunicji fabrycznej Gyttorp 16/65 elaborowanej srutem o srednicy 4 mm.
Obrazek
Wiek tej amunicji jest mi nieznany ale tak jak w przypadku amunicji kalibru 12 maja one nie mniej jak kilkadziesiat lat "na karku".
Nawazka srutu takze nieznana ale przypuszczalnie w okolicy 30 gram.

Obrazek

Wyniki strzalow dla lufy prawej:

ObrazekObrazekObrazek

Wyniki strzalow dla lufy lewej:

ObrazekObrazekObrazek

Widac tutaj wyraznie, ze kombinowalem ze skladem gdyz ta konkretna strzelba istotnie rozni sie wymiarami kolby od moich pozostalych strzelb i aby z niej dobrze strzelac musialbym nawyknac do jej skladu albo dopasowac wymiary kolby i jej nachylenia do mojej budowy.

Tak czy owak widac tutaj, ze jesli chodzi o obraz strzalu to 16 tka nie poradzila sobie z grubym srutem tak dobrze jak 12-stka.
Wynika to moim zdaniem z dwoch przyczyn.
Pierwsza to taka, ze 16-ka ma w obu lufach silne czoki a 12-ka tylko w lewej, z ktorej obraz strzalu byl wlasnie gorszy.
Druga przyczyna to taka, ze jesli chodzi o strzelanie grubym srutem to w takiej konkurencji z zasady lepiej wypadaja strzelby wiekszego kalibru.
Wynika to z tego, ze gruby srut w czasie przechodzenia przez lufe i czoki latwiej wzajemnie sklinowuje sie w lufach o mniejszej srednicy.
Stad tez z takich luf wylatuje bardziej pokancerowany i w locie zachowuje sie gorzej jak ten wystrzelony z luf o wiekszej srednicy i slabszym czoku.

Na plus w przypadku 16-ki nalezy zapisac to, ze energia srucin na przepisowej odleglosci jest wieksza jak tych wystrzelonych z 12-ki.
Jest to zaleznosc o ktorej czesto mozna bylo uslyszec od doswiadczonych, starszej daty mysliwych.

Z tego porownania wynika generalna zasada, ze nalezy unikac strzalow grubym srutem z luf o silnych czokach oraz, ze w przypadku uzycia grubego srutu dystans strzalu nalezaloby skrocic.
Do osobnego zagadanienia nalezy zasadnosc strzelania srutem o srednicy 4 mm i grubszym.
W mojej sytuacji tak gruby srut moglbym uzyc w zasadzie tylko do strzelania dzikich gesi oraz saren z odleglosci do 30m.
Innego zastosowania dla tych grankulek nie widze.
Oczywiscie w dawnych czasach polowano z loftek i na dzika ale wynikalo to po prostu z braku alternatywy.
Wiekszosc mysliwych miala na stanie tylko dubeltowki srutowe wiec do grubego zwierza mogli strzelic jedynie loftkami badz breneka.
W obecnych czasach gdy o bron kulowa jest tak samo latwo jak o bron srutowa osobiscie nie widze potrzeby strzelania z dubeltowek tak grubym srutem.
Ale w razie czego warto miec "na pasie" ze 2 takie naboje "na wsiakij sluczaj."

Jesli chodzi o wrazenia ze strzelania to z tej amunicji strzela sie bardzo przyjemnie.
Huk i odrzut sa mniejsze jak z mojej, na ladunku czarnego prochu i wykonanej w luskach mosieznych.
Naboje Gyttorp nie mialy przybitek filcowych i wyglada na to, ze wszystkie przybitki i przekladki w tych nabojach sa wykonane z prasowanego papieru rozpadajacego sie po strzale na fragmenty.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

A na koniec kilka zdjec, chcialem napisac siostr ale tu potrzebne byloby mi bardziej odpowiednie slowo bowiem roznica wieku pomiedzy tymi strzelbami to 31 lat - a wiec wiecej niz jedno cale pokolenie.

ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Re: Kurkowa 16-ka z 1946r. vs kurkowa 12-ka z 1915r.

Post autor: opornik »

Tym razem postanowilem porownac jak w kurkowej 16-ce beda sie sprawowaly epokowe, fabryczne naboje firmy Gyttorp elaborowane najczesciej uzywanym przeze mnie rozmiarem srutu czyli 3 mm.
Beda lepsze czy gorsze od moich elaborowanych w luskach mosieznych na ladunku czarnego prochu?

ObrazekObrazek

Wyniki strzalow dla lufy prawej:

ObrazekObrazekObrazek

Wyniki strzalow dla lufy lewej:

ObrazekObrazekObrazek

Wyniki na tarczy pokazuja jednoznacznie, ze oryginalna, epokowa amunicja ustepuje w kazdej konkurencji ( pokrycie, regularnosc, przebicie) moim nabojom elaborowanym czarnym prochem.
Oczywiscie, mozna tutaj wysunac argument, ze sa to bardzo wiekowe naboje i byc moze parametry prochu ulegly pogorszeniu.
Nie zaprzeczam, ze tak moze byc ale tez niekoniecznie.
Trzeba to bedzie porownac jak zaelaboruje te luski wspolczesnym prochem S35.
Z luskami Gyttorp jest jeszcze taki problem, ze sa one dwojakiego sortu.
Czesc ma wewnetrz komin wzmocniony wkladka kartonowa z blaszka a czesc tylko cienka blaszka.
Te z sama blaszka niestety pekaja po strzale i juz do niczego sie nie nadaja.

ObrazekObrazekObrazek

Jak widac sa to takze naboje w ktorych wszystkie przybitki i zatyczki wykonane sa z prasowanej masy papierowej rozpadajacej sie po strzale na fragmenty. Amunicja ta generuje znosny huk i stosunkowo maly odrzut. Niestety nie sa mi znane nawazki prochu i srutu uzyte w tych nabojach.
Wrazenia ze strzelania sa przyjemne aczkolwiek oczekiwalem, ze wyniki na tarczy beda nieco lepsze.
Dopoki nie opracuje dobrych elaboracji w luskach kartonowych to na polowanie z 16-ka bezapelacyjnie wolalbym zabrac swoje naboje w luskach mosieznych.

ObrazekObrazekObrazek

Ale niebawem przetestuje tez naboje Normal Patroner. Byc moze one beda lepszej jakosci jak te z fabryki Gyttorp ?
Świstak
Posty: 8
Rejestracja: wtorek, 04 października 2022, 06:10

Re: Kurkowa 16-ka z 1946r. vs kurkowa 12-ka z 1915r.

Post autor: Świstak »

Rewelacyjny materiał 😍
Przeczytałem od dechy do dechy, i czekam na więcej 🙂
Sam poluję ze starym Iżem 58, 1962r, 16/70, i właśnie przymierzam się do elaboracji w starych, mosiężnych łuskach🙂
Posiłkuję się starą literaturą, ale brakowało mi informacji praktycznych 🙂
Serdecznie dziękuję! KAWAŁ DOBREJ ROBOTY!👏👏👏
Awatar użytkownika
opornik
Posty: 564
Rejestracja: sobota, 28 lutego 2015, 13:51

Re: Kurkowa 16-ka z 1946r. vs kurkowa 12-ka z 1915r.

Post autor: opornik »

Ciesze sie, ze pojawil sie kolejny fascynat strzelania srutem z klasycznych dubeltowek.
Jak rozumiem Twoje luski to sa produkcji rosyjskiej(ZSRR) pod komory 70 mm ?
Mam kilkanascie takich nowych lusek 16-tek, z gniazdami pod splonke zewelo.

Niestey nadal nie mam takich 70-tek w kalibrze 12.
W desperacji chyba posune sie do elaboracji na mosieznych Magtechach dopasowanych pod komory 65 mm.
Zobaczymy czy efekty beda zadowalajace?

A z nowosci to otrzymalem kolejna porcje epokowej amunicji z naszego lokalnego jaktbutiku.

ObrazekObrazekObrazek

Jeden karton 16 tek, kolejny 12 tek i do tego kilkadziesiat oryginalnych nabojow do mojego kb, Rolling Block 12,7x44R
Dzis mialem chwilke wolnego czasu i posortowalem sobie wszystkie 12-ki.

ObrazekObrazek

W tym pudle bylo tez kilka ciekawostek kolekcjonerskich, ktorych zdjecia podpialem w moim poscie nieco wyzej aby bylo czytelnie.
16-tek jeszcze nie ruszylem ale pewnie i tam znajdzie sie cos ciekawego.
Ogolnie to mialbym ochote podzialac w temacie intensywniej ale niestety z czasem jest bardzo krucho.
Ale idzie juz do nas zima a to oznacza, ze niebawem czasu bede mial znacznie wiecej...

EDIT: 16 - ki posortowane.
Podobnie jak w przypadku 12-tek jest to glownie mieszanka firm Gyttorp i Normal Patroner, wiekszosc jest pod komory 65 mm ale pewna czesc jest pod 70 mm.
Ten zapas amunicji, ktory mam obecnie to chyba wystarczy do polowania na kilka pokolen.

ObrazekObrazekObrazek
Świstak
Posty: 8
Rejestracja: wtorek, 04 października 2022, 06:10

Re: Kurkowa 16-ka z 1946r. vs kurkowa 12-ka z 1915r.

Post autor: Świstak »

Tak, używam rosyjskich łusek z 1967, i1973r 😀
Mam też trochę 12/70, których nie potrzebuje 🙂
Poda Kolega adres na pw. ,to podeślę, zakładam, że łuski nie są traktowane jako istotne części broni i amunicji, ale proszę o informację, jak to wygląda od strony prawnej w Szwecji 🙂
Pozdrawiam 🙂
Darz Bór! 🙂
ODPOWIEDZ